Brihuega | Miasto odurzające lawendą
Niesamowite jak szybko zostawiając za sobą madrycki krajobraz, przenosimy się w zupełnie inny świat tak różny od tego, do czego przyzwyczaiła nas metropolia. Zaledwie trochę ponad 100 km od stolicy w kierunku północno wschodnim kierujemy się w stronę malowniczego miasteczka pachnącego miodem, lawendą i historią.
Wzdłuż serpentynowej drogi wiodącej do jednego z najbardziej urokliwych miasteczek, jakie udało mi się do tej pory zobaczyć w Hiszpanii, prowadzą nas iście sielskie obrazy, niczym z pocztówek. Doliny, wzgórza, cala paleta kolorów od niebieskiego nieba przez czerwono pomarańczowa ziemie i skały po intensywny i kontrastujący fiolet lawendy.
Piękna Brihuega, położona w dolinie Tajuña, jest jak ogród otoczony bujnym i pachnącym sadem, maleńkie miasteczko wciśnięte w impresjonistyczny obraz żywej natury, rok rocznie przyciąga turystów z całej Hiszpanii i nie tylko, na festiwal lawendy, ale to miasteczko ma dużo więcej do zaoferowania niż tylko uwodzicielski, kojący zapach.
Ten wyjątkowy obszar był inspiracją i muzą dla wielu twórców i podróżników. Wśród pół lawendy powstała Viaje a la Alcarria, jeden z najlepszych przewodników turystycznych napisany przez noblistę Camilo José Celę, a następnie Manu Leguineche, przedstawił stolice tego regionu w książce „Szczęście ziemi”.
Brihuega od lat jest również wyborem wielu twórców filmowych, to właśnie tutaj kręcono zdjęcia do jednych z największych hiszpańskich hitów jak Na przykład „La ciocia Tula” (Miguel Picazo, 1964) gdzie wykorzystano Królewską Fabrykę Sukienniczą i jej ogrody jako dom wujka Pedra. W początkowych tytułach „An Immortal History” (Orson Welles, 1968) plac Coso stał się portem Makau w XIX wieku, ale również sam Pedro Almodóvar nakręcił tutaj kilka scen z filmu „Hable con ella” (2001) na arenie ukazując walki byków. Ostatnim filmem, kręconym w tym regionie jest „Podróż Penelopy” Fernando Merinero z 2010.
Nie możemy również zapomnieć o tarasie widokowym Hemingwaya, nazwanym tak na cześć pisarza skąd podobno podglądał walki pomiędzy wojskami włoskimi a wojskami Republiki w 1936 roku, za czasów kiedy był korespondentem wojennym.
Brihuega swoją historię tworzy jednak dużo dużo wcześniej. Mury miasteczka, ulice, monumenty zapisały ogromny kawał historii i na nasze szczęście przetrwały wiele bitew oraz wojen toczonych w tym regionie w stanie pozwalającym cieszyć nimi oko do dzisiaj! Pomiędzy średniowiecznymi zamkami, jaskiniami, romańskimi kościołami, fontannami, podróżujemy ścieżką legend, wielu niedopowiedzeń i tajemnic, które skrywają te stare mury.
Spacerując wąskimi uliczkami ciężko nie zastanawiać się nad tym, jakie życie toczyło się na tych ulicach dawniej. Brihuega to średniowieczne miasto, które cieszyło się ogromną popularnością i szacunkiem w XVIII wieku jako siedziba Królewskiej Fabryki Sukna. Dziś burzliwa historia miasteczka, naznaczonego wojnami i bitwami, miejsce rozgrywek o Toledo (kolejnego historycznego i cesarskiego miasta wartego odwiedzenia) przez chrześcijan. Na placu apelowym, w romantycznym i uroczym Prado de Santa María, znajduje się najważniejszy kościół Nuestra Señora de la Peña, który płynnie łączy i przechodzi od stylów, romańskiego do gotyckiego robiąc piorunujące wrażenie, mogłabym tam siedzieć godzinami, by na stopnie powalić nas na kolana zapierającym dech w piersiach krajobrazem, który stanowi jego tło. Punkty widokowe rozpościerające się za kościołem to inna uczta dla oka i duszy, rajskie ogrody, wysokości, kolory i ten wszędzie unoszący się zapach lawendy dostarczają niezapomnianych doznań.
Obecnie Brihuega to spokojne miasteczko, w którym żyje się życiem bardzo spokojnym i harmonijnym. Część ludności zajmuje się rolnictwem i turystyką, ale cale miasteczko żyje przede wszystkim lawendą i wszystkim, co można z niej wyprodukować czy stworzyć.
Birhuega to istny raj, który koi zszargane i prze bodźcowane miastem nerwy. Ciężko nie odpłynąć i nie rozmarzyć się w otoczeniu lasów dębów, szeregu małych sadów, polach i nie ulec wrażeniu jakby świat się zatrzymał.
Pozwalając sobie na moment odpoczynku i ukojenia możemy zauważyć wyraźny kontrast pomiędzy lasami dębowymi a suchym rolnictwem na wrzosowiskach, małymi sadami, gajami oliwnymi i roślinami aromatycznymi, lawendą, rozmarynem, tymiankiem lub szałwią to właśnie ta różnorodność gleby i różnych rosnących tutaj dobrodziejstw pozwala produkować mieszkańcom Miód Alcarria, niezwykle wyjątkowy produkt tej ziemi.
LAWENDA
Brihuega może pochwalić się klejnotem natury, jakim są pola lawendy. Uprawa ta przekracza tysiąc hektarów plantacji, stając się kluczową atrakcją turystyczną dla ludności obchodzącej Święto Lawendy. Kwitnienie następuje w lipcu i zapewnia niezapomniane wrażenia dla zmysłów.
Lawenda rozsławiła miasto Brihuega. Już od kilkudziesięciu lat promuje się uprawę lawendy na wzgórzach oddalonych o kilka kilometrów od miasta. To właśnie w lipcu osiągają ona swój maksymalny blask, a miasto organizuje festiwal na jej cześć.
Biuro Turystyczne oferuje wycieczki z przewodnikiem po polach lawendy w tym samym miesiącu, szczególnie w piątki, soboty i niedziele o 19:00 i 20:30 w cenie 3 euro za osobę.
Odnieśliśmy wrażenie, że jak na tak turystyczne miasteczko nie ma tutaj zbyt wielu barów czy restauracji, ale jakoś nam to nie przeszkadzało, bo jedyna, na jaką natrafiliśmy, rozkochała nas w sobie tą prostą, ale przepyszną burratą z rukolą w sosie mango no i najsoczystszymi żeberkowymi tacosami, które śnią mi się po nocach.
MIASTO NA WODZIE
Gleby Brihuega są bogate w wody podziemne, a cała woda wypływa na powierzchnię poprzez piękne fontanny, które warto zobaczyć zwłaszcza w tak upalne dni jak teraz i pozwolić sobie na chwile ochłody. Najpiękniejsza ze wszystkich to fontanna Dwunastu Caños lub fontanna Blanquina (legenda głosi, że samotne kobiety, które piją z niej, znajdują chłopaka), która znajduje się obok pralni miejskiej.
Kolor fioletowy zabarwia całe miasto: spacerując po Brihuega możecie zobaczyć, jak miasto oddało się lawendzie, z balkonami, drzwiami, graffiti, fioletowymi oknami... a nawet targiem, na którym sprzedawane są perfumy, mydła lawendowe, miody i lody, wszystko ręcznej roboty i z lawendy.
Co roku Urząd Miasta organizuje konkurs na dekorację balkonu. Wyobraźnia i kreatywność mieszkańców są warte spaceru po mieście. Dla najlepszych balkonów przewidziano dwie nagrody pieniężne, ale myślę, że w przypadku mieszkańców sam proces tworzenia sprawia im niemało frajdy.
Spróbowaliśmy też lawendowych lodów i choć rzeczywiście były bardzo orzeźwiające to smak był zbyt mdlący i nie daliśmy rady zjeść swoich porcji w całości.
Kościół San Miguel
Kościół zbudowany w pierwszej połowie XIII wieku. Styl, który zainspirował tę świątynię, był wyraźnie powiązany z najczystszym mudejarem z Toledo, który szczególnie przypomina absydy, zawierające także różne elementy gotyku, który zaczął być znany w Hiszpanii.