#11 Zakręty życia. Rozmowy o miłości, depresji, nałogach i odnajdywaniu siebie | Ewa Woydyłło
Słyszysz ten cichy głosik w swojej głowie, tego wiecznego krytyka? To powiedz mu, żeby był cicho i zrobił miejsce dla głosu Pani Ewy Woydyłło.
Zdarzyło mi się wspomnieć przy innych książkach, że nie jestem fanką typowych coachingowych książek od zera do milionera i tym podobnych dlatego jestem dość sceptyczna sięgając po książki z nagłówkiem “Odnajdź siebie”. Lubię za to poczytać jak ktoś mądrze i merytorycznie mówi o czymś, na czym się zna a Pani Woydyłło o życiu opowiada tak jakby pamiętała swoich pięć poprzednich wcieleń i teraz nam opowiada czego się w każdym żywocie nauczyła.
Pani Woydyłło to moje nowe odkrycie i marzę o tym, by móc z tą kobietą usiąść przy kawie i zbłądzić w konwersacji na każdy możliwy temat, uwielbiam prostolinijność, charakter, charyzmę, inteligencję, emocjonalność i emfatyczność, która wylewa się z każdego rozdziału tej książki. Od razu zaznaczę, że książka ma dość szeroki przekrój jeśli chodzi o tematykę więc nie wszytko, o czym rozmawiamy, może nas dotyczyć w tym momencie życia, więc nie do wszystkiego można podejść osobiście i wyciągnąć z tego prywatną lekcję, ale na pewno warto przeczytać czy wysłuchać dla pogłębienia empatii względem ludzi, którzy borykają się z problemami, których nie rozumiemy, a za sprawą tej książki mogą nam się wydać mniej zawiłe i bardziej zrozumiałe.
Myślę, że ze względu na mój aktualny etap w życiu najbardziej dotykały mnie rozdziały o budowaniu więzi z dzieckiem, o traumach z dzieciństwa, o tym jak być jak najlepszym rodzicem i nie będę ukrywać, że niejednokrotnie uroniłam łezkę. I nie zrozumcie mnie źle na poradniki dla rodziców mam jeszcze większą alergię niż na coachingowe pozycje, dlatego zaznaczam, że zdecydowanie nie mamy tutaj do czynienia z typowym poradnikiem. Nie ma tu żadnego “musisz” czy “powinieneś” zrobić to czy tamto, żeby nie zepsuć sobie dziecka czy etapu zwanego rodzicielstwem, ale jest dużo refleksji o tym skąd biorą się lęki, o tym jak rozmawiać, żeby nie czuć się winnym, jak budować więzi bez żadnej cukrowej otoczki, zmuszające do refleksji i mocno mobilizujące do korygowania swoich zachowań.
To jest jedna z tych książek, w których ma się poczucie, że jakaś bardziej ogarnięta kumpela zabrała nas na kawę, i potrząsnęła nami bardzo mocno, przeprowadzając interwencję. Niby dużo tu jest rzeczy oczywistych, ale opowiedzianych idealne dobranymi słowami, które docierają do najbardziej zatwardziałych.
Polecam tę książkę wszystkim rozważającym terapię, dużo taniej niż za wizytę a efekt podobny i może być fajnym punktem wyjścia do rozmowy z psychologiem, może być naszą bazą i skryptem do analizy w gabinecie.