Ten, w którym poznałam Warszawę na nowo…

Jedno z najchętniej odwiedzanych miast na Starym Kontynencie według National Geographic. Niegdyś nazywana „Paryżem północy”, gdzie narodziła się Wedlowska czekolada i Taco Hemingway.

Warszawa.

Gdyby jeszcze parę tygodni temu ktoś mnie zapytał czy mogłabym mieszkać w Warszawie odpowiediałabym stanowcze NIE! i nie przekonałoby mnie nawet to, że według rankingu „World Index” Warszawa jest najlepszym miejscem na świecie pod względem liczby bibliotek publicznych przypadających na 100 tys. mieszkańców ( ma trzy razy więcej bibliotek publicznych niż Londyn i ponad siedem razy więcej niż Madryt )

Nie wiem czy jest to kwestia powielanych latami stereotypów, ale kompletnie mnie nie ciągnęło do tej metropolii, tak się akurat złożyło, że kogoś z mojej rodziny tak, dlatego Warszawa spontanicznie stała się naszą kolejną bazą wypadową w Polsce. Dzisiaj wracając do niej wspomnieniami i patrząc na te zdjęcia żałuję, że tak długo nie dawałam temu miastu szansy się poznać…

Gdybym miała opisać Warszawę bez zastanowienia powiedziałabym, że jest głośna, smaczna i ma lekki kompleks Nowego Jorku… ale przede wszystkim, że jest sympatyczna! Kompletnie runął mi ten stereotyp, że Warszawa jest szara, bura i ponura zupełnie jak jej mieszkańcy, bo lato w Warszawie jest kolorowe, żywe, spontaniczne i piękne!

Coś za co kocham emigracje to właśnie to, że daje mi tę perspektywnę spojrzenia na mój kraj, na miasta, które teoretycznie znam i mam na ich temat jakąś lepszą lub gorszą opinię z zupełnie innej strony. Kiedy mieszkałam w polsce mój rodzinny Wrocław czy taka Warszawa wydawały mi się mdłe i nudne, dzisiaj wracam do nich z sentymentem i widzę w nich piękno jakiego nie doceniałam mając je przed oczami na codzień.

Naszą wirtualną wycieczkę po Warszawie chciałabym zacząć od dzielnicy, którą odkryliśmy przypadkiem. Jak to zwykle bywa bez żadnego planu i mapy, zgubiliśmy się, szliśmy po prostu przed siebie i chyba po raz pierwszy w trakcie pobytu w Warszawie a był to już któryś dzień naszych pieszych wędrówek, mieliśmy nasz moment ‘wow’. Teraz kiedy pisząc ten artykuł szukałam dokładnej pinezki na mapie żeby móc wam podpiąć lokalizację pod zdjęciami zdałam sobie sprawę, że jest to mityczne miejsce, o którym nie jeden raper mi już opowiadał ( haha ) a która zachwyciła nas swoją “brzydotą” no i aż mi wstyd się przyznać, że mówimy o słynnym Placu Zbawiciela…

Plac Zbawiciela

Jest w tym miejscu coś magicznego, strupate budynki, grafiti, kolorowi ludzie, bałagan… całość tworzy coś fajnego, bardzo nieszablonowego i sprzyjającego wolności. Pomimo tego hałasu i bałaganu jaki panował na fasadach budynków i ulicach czułam się bezpiecznie i miałam ochotę przyłączyć się do żywo prowadzonych rozmów zupełnie obcych mi ludzi na tarasach. Czuć tam pewien magnetyzm, jakby ta część Warszawy żyła trochę własnym życiem…

Antykwariat Atticus | Krakowskie Przedmieście 12

Coś czego bardzo brakuje mi w Madrycie to sklepy z drugiej ręki, vintage shopy, pchle targi dostępne od ręki, wydaje się, że chociaż kultura sprzedaży ulicznej ma się w Hiszpanii dobrze to niestety puszczanie staroci do ponownego obiegu już trochę gorzej. Nie uraczymy tutaj hipsterskich vintage butików, antykwariatów czy second handów. Żeby trafić do takich miejsc do jakich jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce trzeba wiedzieć gdzie szukać lub mieć dużo szczęścia. Warszawa to dla mniej raj! na każdym kroku antykwariat, second hand czy sklep ze starociami a każde z nich ma ten cudowny klimat! Jak wchodzę do takich sklepików to mam ochotę tam zamieszkać albo wykupić wszystko i odtworzyć w domu.

Look Inside - starocie i antyki | Wileńska 21

Nie jestem praktykująca ale taki kącik odtworzyłabym z chęcią w domu…

Myślę, że odnalazłam pierwowzór Dyson’a

Kładka pieszo-rowerowa na Wiśle | Powiśle

452 metry nowo oddanej kładki pieszo-rowerowej łączy dwa brzegi Wisły a z każdego jej krańca rozpościera się piękny widok na rzekę, wznoszące się nad miastem wieżowce oraz stadion. Wiem, że gdybym mieszkała w Warszawie na codzień byłaby to moja stała droga do pracy i to pomimo mojego lęku przed mostami i wysokościami!

Nie ma takiej wycieczki do miasta, która obyłaby się bez odwiedzenia tamtejszego zoo, i myślę, że każdy rodzic to potwierdzi. W Warszawie złapał nas jeden chłodniejszy dzień, który spożytkowaliśmy na wyprawę do pobliskiego zoo, i chociaż w porównaniu z tym Wrocławskim wypadało w moich oczach dość blado to i tak było to bardzo przyjemne popołudnie. Dodatkowy plusik za możliwość wypożyczenia za darmo super wygodnych wózeczków do wożenia dzieci co bez wątpienia uratowało nam dzień i cierpliwość!

Żaden gofr nie jest tak dobry i słodki jak ten, którym można się podzielić <3

Kto mnie zna ten wie, że jaram się kreatywnym marketingiem na ulicach

Warszawa jest przytłaczająca, magnetyczna i zadziorna, idealnie balansująca na krawędzi nowoczesności i antyku. Pokochałam tamtejszą architekturę, luz w dzielnicach dalekich od korporacji, wszech obecną zieleń i kolory. Rozumiem teraz wszystkich, którzy związali swoją przyszłość z tym miastem co wcześniej wydawało mi się absolutnym szaleństwem z ich strony.

Pomimo wielu godzin pieszego zwiedzania Warszawa pozostaje dla mnie nieodkryta i wiem, że czeka na mnie dużo super miejsc do odkrycia i wprost nie mogę się doczekać kiedy tam wrócimy i będziemy mieli okazję odkryć wszystkie karty! Do tego czasu zabieram się za gromadzenie wszelkich polecajek, miejscówek, restauracji i atrakcji.

Jestem na siebie bardzo zła, że naszych wakacji ani wycieczek po Polsce nie zaplanowałam, nie wyznaczyłam sobie żadnych strategicznych punktów, nie googlowałam gdzie zjeść ani co zobaczyć bo trochę z przekory “przecież jestem polką wszystko już wiem, czym mnie niby polska zaskoczy” a trochę z lenistwa poszłam na żywioł i wybrałam zwiedzanie spontaniczne. Ma to swoje plusy bo nie ograniczałam się żadnymi polecajkami wszystko odnajdywałam i odczuwałam po swojemu ale pozostał we mnie pewien niedosyt wiedzy historycznej o miejscach, które widziałam i pewien chaos w głowie i zdjęciach bo wszystko co wiem o miejscach, które nas zachwyciły czytam teraz pisząc ten artykuł. Pozostaje uczyć się na błędach i do następnej wycieczki przygotować się znacznie lepiej…

Jest to klamra na tym artykule ale zachwytów nad Warszawą nadejdzie ciąg dalszy, potraktujcie ten post jako aperitif bo prawdziwe danie główne w następnej części, w której opowiem wam o smakach Warszawy, bo jak to mówią przez żołądek do serca…

Previous
Previous

Życie jak w Madrycie, czyli jakie to jest życie? | Jak spędzić wakacje w stolicy Hiszpanii

Next
Next

Pierwszy z wielu…